I Astolf i Sansonet, do zgody gotowi,

Tak długo koło tego wzajem pracowali,

Że nakoniec Marfizę srogą ubłagali,

Która się z hardą twarzą przed króla stawiła

I nie wiem jakiem prawem: »O królu! — mówiła —

»Chcesz twojemu zwyciężcy w tych gonitwach moję

»Przeciw wszelkiej słuszności darować tę zbroję?

128

»Moja to własna zbroja, mnie samej należy,

»Którąm ja na gościńcu wielkiem, który bieży