Leci, wszytkiej krwie próżny, z konia nieszczęśliwy
I czołem ziemię bije Dardynel nieżywy.
153
Jako mdlejąc umiera, ostrem podjachany
Lemięzem1143 kwiat, na bujnej roli wychowany,
Jako mak, wilgotnością zbytnią obciążony,
Spuszcza głowę i spada na mokre zagony:
Tak przyrodzonej krasy na on czas pozbywszy
I pierwszą swoję barwę Dardynel straciwszy,
Schyla głowę na ziemię i świat zostawuje;