Morgana, gdy go skrycie w jezierze chowała,
A on skoro się ojcu stawił Mondantowi
Za sprawą Orlandową, dał ją Orlandowi;
Orland, który miłował ato w onej dobie,
Że ją nosił na ręce, przewiódł to na sobie,
Umyśliwszy ją swojej królowej darować,
O której mówię, i tem więcej ją zhołdować.
39
Nie gwoli Orlandowi tę manelę złotą,
Lecz, że beła kosztowna i piękną robotą,