Skoro jeno Marfizę mężną obaczyła,

Za siodłem u niej szpetną, starą sarnę1268 widząc,

Poczęła babę drażnić, śmiejąc się i szydząc.

Marfiza, z którą było trzeba postępować

Obyczaj nie i z którą źle było żartować,

Odpowiedziała paniej, gniewem zapalona,

Że jej baba piękniejsza była, niżli ona,

114

A że to rycerzowi jej pokazać chciała;

Ale to sobie u niej pierwej wymawiała: