»I z odmiennemi znaki, gdy świt wstaje rany,
»Wyjeżdża, od nikogo, z domu, nie widziany.
38
»Około zamku jeździ w te i owe strony,
»Aby tak nieprzyjaciel beł ubezpieczony,
»I potem oszukany jego niebytnością,
»Podjeżdżał, jako beł zwykł, z tem większą śmiałością.
»We dnie się w lesie kryje i tai na stronie,
»A skoro Febus w morze wpędzi rącze konie,
»Wraca się zaś do domu po cichu, od żony