70
Pojachał stamtąd szocki królewic, gdzie chciała,
Gdzie mu zła, niecnotliwa baba rozkazała,
Złorzecząc jej cały dzień, sam w sobie strapiony,
Że dla niej cny jest rycerz od niego raniony.
Teraz skoro się onych jej niecnót dowiedział
Od tego, który wszytko, jako trzeba, wiedział,
Co się ją przedtem brzydził, co jej nierad widział,
To jej teraz tak, jako węża, nienawidział.