11
I przyjachał pod wzgórek jeden położysty,
Gdzie obaczył zdrój piękny, jasny, przeźroczysty,
Właśnie o tej godzinie, właśnie o tem czasie,
Kiedy się bydło więcej na trawie nie pasie,
Ale w chłody ucieka; i znojem strapiony
I pragnieniem, zdjął sobie z głowy hełm stalony
I swego Rabikana u drzewa jednego
Uwiązawszy, poszedł pić do zdroju onego.