Pierwej, niżli się pod nią galera rozbiła,

Jako od Odoryka nagabanie miała,

Jako się do jaskiniej rozbójcom dostała,

I jeszcze nie skończyła, gdy więźnia onego

Ujźrzeli, mocno w siedle pokrępowanego.

18

Dwaj, co go miedzy sobą śpiesznie prowadzili,

Poznali Izabellę zaraz w onej chwili;

Otem, który z nią jachał, to mniemanie mieli,

Że to Zerbin, nie inszy, zwłaszcza gdy widzieli