Jego zacnego rodu herby zawołane,

Na tarczy, którą nosił, pięknie zmalowane.

Lecz, gdy się jego twarzy z blizka przypatrzyli,

Poznali i widzieli, że się nie mylili.

19

Spadli z koni i obie ręce wyciągnęli,

Bieżąc przeciwko niemu; potem go poczęli

Witać obadwa nizko i przystojną mową,

Z kolanem pochylonem i odkrytą głową.

Patrzy Zerbin i widzi, że jeden Almoni,