Brandymart ją beł w mieście Karłowem zostawił
Ani jej żegnał, kiedy w drogę się wyprawił;
Gdzie go ośm albo dziewięć miesięcy czekała,
Ale, iż się nie wracał, za nim pojachała.
Od morza się jednego do morza puściła
Drugiego i Pyreny i Alpy zjeździła,
Szukając go po wszytkich miejscach, okrom w owem
Pałacu, który dobrze znacie, Atlantowem.
55
Kiedyby go w tem beła pałacu szukała,