»Czemum — prawi — niestetyż! nędzna nie zginęła

»W ten czas, kiedym przez wielki ocean płynęła?«

Zerbin, który mdłe oczy i blizkie skonania

W jej twarzy często trzyma, na jej narzekania,

Na jej skargi boleje barziej oną dobą,

Niż na to, że tak blizką widzi śmierć przed sobą.

77

»Bodajbyś mię tak — prawi — szczerze miłowała

»I po śmierci, kiedy już dusza wyńdzie z ciała,

»Jako niczego moje serce nie żałuje,