Rodomont za Rugierem bieży zapalczywy

I już, już go dopadał Frontyn, co biegł chciwy.

Postrzegł Wiwian zaraz i Ryciardyn młody,

Iż niefortunny Rugier nie ujdzie przygody;

Rzucą się: Rodomonta ten porwie zjadłego,

Drugi swą broń podaje własną w ręce jego.

On też z lekka do siebie tem czasem przychodzi

I rozdrażniony, krwawe igrzysko zwieść godzi.

120

Ledwie przyszedł do siebie kęs Rugier zemdlony,