Wzdłuż, poprzek, jak się trafi, bohatyr surowy

Piersi szerokie począł rozwalać i głowy:

Lecą łokcie z rękami, lecą i łopatki,

Konie noszą swych panów przeciętych ostatki.

Widział kto, kiedy wicher w zaburzone czasy

Rzuca się z jadem wściekłem na wyniosłe lasy,

Gdzie przejdzie, z ozdób swoich zdarte zostawuje,

Żadna góra, stoletni dąb go nie hamuje.

26

Wiele tych, co gniewowi Rodomontowemu