»Przez którą, jak na cudzej klaczy kształtnie jedzie,
»Jak kole ostrogami, jako nią kieruje
»Brzydkie karlisko, wnet mu palcem ukazuje.
44
»Tak szkaradny postępek widząc król swej żony,
»Strętwiał, twarz się zmarszczyła, oczy, jak szalony,
»Wywraca, prosto ścianą chce tam skoczyć oną.
»Lecz Jokond obietnicę, przysięgą stwierdzoną,
»Przypomina; tak zamilkł, gniew przykry połyka,
»Choć w pół serca uczynek bezecny go tyka;