I z okrutnika zaraz łaskawy się zstaje,
Zapalczywości znaku żadnego nie daje.
Tak swe utopił żądze w niebieskiej gładkości,
Iż w ocemgnieniu zwykłych zabywa srogości;
Obyczajniejszem już jest, gasi jad przeklęty,
Prosi, za sługę od niej aby beł przyjęty,
I z miejsca odyść na piądź nie myśli tamtego,
Aż co sprawi, aż miłość skutek weźmie jego.
10
Tuszy, iż ją zwyciężyć może łagodnemi,