Jak nalżej postępując, prośbami swojemi.

Izabella, co jeszcze zadumiała stała,

Jako straszny przypadek staruszka widziała,

Tem barziej trwoży sobą, jak szczurek ubogi,

Gdy w ostre ułapił go pazury kot srogi;

Patrzy po stronach i wśrzód ogniaby skoczyła,

Byle czystości świętej jako obroniła.

11

Już, już po więtszej części zwątpiła o sobie,

Pragnie własną ręką śmierć sama zadać sobie