Marfizy męstwo, ludzkość i śliczną urodę
Swoje nieszczęście, swoję rozumie być szkodę.
Bo iż z Rugierem wespół do króla jechała,
Aby obleżonego w trwogach ratowała,
Chwali z tem przedsięwzięciem zamysły wspaniałe,
Ale jej źle coś wróży serce ociężałe:
Boi się godnej siebie cnotą kompaniej,
Tusząc, iż do żałości da przyczynę czyjej.
89
»Jeśli jest tak nadobna, jako powiadają —