25

Aniby się już więcej chciał bić o swojego

Konia z niem, by o zmazę nie szło uczciwego;

Zabawa mu tak straszna namniej nie smakuje:

Skończenie krwawej sprawy początkiem miarkuje.

Mrok do tego, z czarnawej co wypadał nocy,

Krył dzielność, słońca godną, ich siły i mocy;

Rzadki raz, aby na wiatr nie szedł po próżnicy,

Szabel zaledwie dojrzeć swych mogą w prawicy.

26