Serce w niem od przykrego żalu tak topnieje,
Jak lód, gdy południowe słońce mu dogrzeje,
Wzdycha, żalem ujęte wnętrzności go bolą.
Nieodmienną Orlanda szpiegować ma wolą,
Aby gdziekolwiek najdzie, nędzny mizernego,
Do zdrowia z tej furyej przywrócił pierwszego.
49
Ale z sobą serdeczną mając kompanią,
Bądź to niebo tak chciało, bądź poradą czyją
Uwiedziony, wprzód myśli wpaść na Sarraceny,