Na pół śpiący, bezbronni i strachem objęci,

Nie bronią się tem, co tak są sławni i wzięci.

53

Więc dla więtszej bojaźni, kiedy ich mordował,

Muzyce Rynald trąbić trwogę rozkazował;

Głosy się pod obłoki z wiatrami mieszają,

Ci dusze ze krwią leją, ci jęczą, stękają.

Potem Bajarda mocno zewrze ostrogami,

Ten przebywa głębokie rowy z poręczami,

Rwie sznury, wielkie, małe wywraca namioty,