Biegł raźno, i już mu to nie nowina była

Zrzucić wielu, którem zaś rzeka dokuczyła.

Bartold po drżących deszczkach nie tak bieży śmiało,

Bo iż most z niem upadał, ponno mu się zdało.

Atoli przecię oba do siebie skoczyli

I gdzie niebezpieczniejszy raz, w czoła mierzyli.

69

Drzewa, które pomniejszych tramów na kształt były,

Tak w namocniejsze zbroje przykro uderzyły,

Iż choć się to w swych siedlech sami osiedzieli,