Sześcioniedzielnego snu zajrzy i szczurkowi,
Aby jako najtwardszem czas długi uśpiona,
Nie była od nikogo dotąd obudzona,
Póki Rugier, przyszedszy, oka wesołego
Nie ukaże, przyczyny omieszkania swego
Powiedając jej słuszne. Ale nic nie może
Sprawić, bo częściej, niż śpi, łzami zlewa łoże.
13
I po niem się tam i sam ustawnie przewraca,
Wytrzeszczone do okien źrzenice obraca,