Zarazem ten przypada z drugiemi gościami

Na jej zdanie; nakoniec wszyscy uradzili,

Onej nocy pospołu aby z sobą byli.

107

Jako słonecznem ogniem upalone zioła,

Wdzięczną straciwszy krasę, pochylają czoła,

Kiedy wiatr w kanikułę1805 od południa wieje,

Lasy schną, trawy w popiół idą, ziemia mdleje;

Jeśli deszcz pożądany znagła na nie spadnie,

Biorą przyrodzoną moc, odżywią się snadnie: