Zmilkła, myśl, mowę w gębie zdumiałej zamyka.

109

Po wieczerzy prędko się obie pokwapjły,

By oczy malowaniem ślicznem nasyciły;

Pomaga jem gospodarz kompaniej spólnej,

Daje wolej na wolą wszystko czynić wolnej.

Świec dostatek zapalił po kątach szerokich,

By mogli dojrzeć lepiej obrazów wysokich,

Na które z jaką obie patrzyły chciwością,

W drugiej pieśni powiedzieć chcę z wielką pilnością.