Żałosny pieszo odszedł i swojem się stawił.

Ten drugi zaś lepsze miał szczęście, bo gdy w gęsty

Las wszedł, głos z rżania w stronie wnet usłyszał częsty;

I pełen dobrych otuch przybliża się, rączy,

Gdzie w gęstwinie odbijał list promień gorący.

89

Wzrok miece w kąty różne, alić tuż pod skałą

Zoczył, a koń w jaskinią wcisnąwszy się małą,

Stoi, okropnem strachem niewymownie zjęty;

Potem za wodzę złotą od niego ujęty,