Potem się wpuszcza na dół bohatyr serdeczny,

Róg piastuje, co przejazd miał dawać bezpieczny.

I ledwie trzykroć pomknął swego w jamę kroku,

Nos, oczy uraził mu dym z czarnego mroku,

Dym smrodliwy, siarczany, niezahamowany;

Ale na to nic nie dba rycerz rozgniewany.

7

Idzie wciąż, lecz im bliżej w dolinę przychodzi,

Tem gęściejszy szerzy się dym, tem barziej szkodzi.

Stanął i nieco spuścił z swej pierwszej radości,