Pod obłoki się udał, ku niebu kieruje

Żartki bieg, ledwie rączych woźników wstrzymuje.

Lecą, jak wpadły w ogień wieczny, który gwałtem

Ustępuje się, żadnem nie szkodząc jem kształtem.

69

Całą sferę powietrznych ogniów wnet mijają,

A do królestwa luny rączo pośpieszają.

Takiej jasności miejsce to na wszystkie strony,

Iż przechodzi przedniejszy kruszec wygładzony;

Widzą, co do wielkości że równe ziemskiemu