Słońce przyjął, a miesiąc z drugiej pędził strony
Swoje loty ogniste, wóz nagotowano,
Który dla niebieskich dróg umyślnie chowano,
Wóz, na którem Heliasz z oczu ludzkich wzięty,
W mieście wiecznych delicyj wdzięcznie jest przyjęty.
68
Cztery konie płomiennej barwy do dziwnego
Święty ewangelista zaprzągł jarzma swego;
Potem usiadł z Astolfem i lec1979 w rece swoje
Wziąwszy, opuszcza rajskie szczęśliwe pokoje.