Skoczą żartko do siebie, lecz z siodła swojego
Serpentyn zaraz wypadł od grotu złotego;
Koń do miasta obraca nogi nieleniwe,
Tak rączo, jakby skrzydła u nich miał pierzchliwe.
Ale go Bradamanta dobra zatrzymała
I do rąk sarraceńskich przywiódszy, oddała.
»Wsiądź — mówi — a odemnie proś króla swojego,
»Aby tu wysłał w pole nad cię mężniejszego«.
67
Agramant taką ludzkość i mało słychany