Marfiza z brony i swe drzewo składać godzi.
18
Feniksa ma na hełmie jasnem jedynego,
Podomno uniesiona pychą, a dla tego,
Iż się za bohatyrkę przednią rozumiała,
Której męstwu żadna moc porównać nie miała.
Bradamanta się piękna pilno przypatruje,
Lecz poznawszy, iż nie jest ten, co go miłuje,
Zaraz pyta o imię i słyszy chudzina,
Iż stąd przykrych jej żalów urosła przyczyna,