Lecz zaś ujrzawszy, jako szczęście jej zdarzało,
Zdumiewa się, wesele wzrok opanowało.
27
Potem, kiedy zażarta gniewami srogiemi,
Nie kończyła ludzkością bitwy, jak z drugiemi,
Ciężkie z głębokich piersi posyła wzdychanie,
Jużby nie życzył patrzyć, by mogło być, na nie;
W obu się kochał, życzył obiema dobrego,
Choć różne ma przyczyny, różna miłość jego:
Tę jako przyszłą żonę serdecznie miłuje,