»I ponno na igranie w głębszą puszczą poszli,

»Kiedy rota arabskich zbójców was zoczyła

»I Marfizę, choć prosząc, twarz łzami zmoczyła,

»Poimali; lecz Rugier chyży uciekł rączo,

»Któregom, po szkodzie mądr, pilnował gorąco.

64

»Masz to pomnieć, Marfizo, i ty masz własnego,

»Rugierze, znać Atlanta mistrza zgrzybiałego.

»Jam wiedział z gwiazd — życzliwe nieba mi to dały —

»Iż cię umorzyć zdrady chrześcijańskie miały;