»Was w suknią uwinione biorę i i krok spory

»Czyniąc, niosę zarazem na Kareńskie góry.

»I kiedy ciałka kąpię biedne, z najbliższego

»Lwica lasku wypadła od płodu swojego;

»Ta dwadzieścia miesięcy swojemi piersiami

»Karmiła was, wzrok czyniąc wesoły nad wami.

63

»A potem jednego dnia odszedłem trafunkiem

»Z chałupki, chcąc i wam być i sobie ratunkiem

»W nabywaniu żywności, gdyście już podrośli