»A z niego dusze mojej aż dotąd nie brali,
»Pókiby się przejźrzana zwada nie zaczęła
»Dwojga rodzonych, teraz co już koniec wzięła.
66
»Tak po tem ciemnem lasku duch mój długo chodził,
»Jakby ciało miał, a ja znowu się urodził,
»Na wasz przyjazd czekając. Ty zaś — mówię tobie,
»Bradamanto — zawisną nie kraj serca sobie
»Miłością: Rugier twój jest. Lecz już czas, iż moje
»Mowy zmilkną: osiągnie cień mieszkania swoje«.