Marfiza wrócić się chce, nim rok zbieży cało,
I jeśli zwyczaj nie ten, lecz zastanie iny,
Lud wyścina, a miasto obróci w perzyny.
115
To sprawiwszy, ukazać miejsce każą sobie,
Gdzie Druzylline ciało w sprosnem leży grobie.
To biorą, splugawione, z jej mężem pospołu
I do jednego kładą w jednej trunnie dołu
Z takiem dostatkiem, z taką pompą i żałością,
Jaka za małą czasu mogła być krótkością.