Cały ten dzień i cztery godziny drugiego
Jechali do gościńca śpieszno dwoistego:
Jeden w obozy nasze drogę ukazował,
Drugi ścieszkę do morza ku Arii prostował.
Zsiadszy kochana para, gdy nie ma przekazy2155,
Obłapia się, żegnając, do tysiąca razy.
Potem Rugier w swą drogę biegł; te się udały
W obóz — moje też wiersze wytchnąć będą chciały.
Koniec pieśni trzydziestej siódmej.