Jak najostrożniej niosą, coraz nową drogę

Do nowych ran najdując; z berdyszów straszliwych

Skry lecą, gniewy w piersiach serc sięgają żywych.

89

To ostrzem, to obuchem zmierzają do głowy

Z taką umiejętnością, aż berdysz surowy

Miga się tylko w rękach; raz w zad pomykają

Kroków, czasem ostrożnie sobie dowierzają.

Ma jednak na Rynalda wzgląd Rugier śmiałego,

Miłość i gniew serce mu bodą do żywego.