Gdy to w swej zamknął myśli, stanął nad wodami,

Napełniwszy swe dłonie obie gałązkami

Z cedru, z oliwy, z lauru; to razem na wody

Wyrzucił w najpiękniejsze zaranne pogody.

O, jak szczęśliwe dusze i błogosławione,

Co są miłości Bożej chęcią zapalone!

Patrz dziwu, co stąd urósł, patrz niesłychanego:

Ledwie rózgi dopadły morza głębokiego,

27

Alić tak wiele zaraz okrętów się rodzi,