Syn Otonów i luba kompania jego,

Jako pospołu beli, na konia swojego

Każdy z nich wsiadł, więc zbroje już zupełne mieli,

Prosto na głos gwałtownych huków pobieżeli.

Kierują bystre konie, skąd. straszliwe krzyki

Wychodzą i gdzie widzą rot gęściejsze szyki,

Aż w pół obozu właśnie zoczyli z daleka

Z najokrutniejszem kijem nagiego człowieka.

37

Szermował niem z obu rącz, a jeśli którego