Niewysłowioną Astolf ruszony litością,

Łez hamować nie może, serce mu żałością

Przykrą boleść przejmuje; mówi do swojego

Oliwiera, najbliższy co stał obok niego:

»Patrz, dla Boga, patrz bracie, jakie nieszczęśliwy,

»Cale rozumu zbywszy, Orland broi dziwy!«

Ten z Dudonem wzrok wznosi i z dusze żałuje

Iż go nikt w opłakanej biedzie nie ratuje.

47

Wszyscy z najgłębszych ciężko wnętrzności wzdychają,