Idą na oczy jego ćmy blade i larwy,

Chimery ksykające, sfingi szpetnej barwy;

Dziwuje się z bojaźnią niewidomej sprawie,

Chocia go sen opuścił, choć już jest na jawie:

Tak pozbywszy szaleństwa, gdy przyszedł do siebie.

Utkwił źrzeńce2221 zalane łzami Orland w niebie.

59

Utkwił, słowa nie mówiąc, zadumiały siedzi,

Z myślami tylko swemi sam milczkiem się biedzi.

Potem na Brandymarta pojrzał kochanego