A ognie siarką, smołą przyprawione, jęły,

Płomień żartki wybuchnął, w popiół i w perzyny

Obracając galery w minucie godziny.

Zaraz gęste ćmy z nagła uciekły, a wkoło

Blask z nocy dzień uczynił, wzrok ciesząc wesoło.

7

Dopiero najbiedniejszy król widzieć mógł siły,

Które jego potęgę słabszą przechodziły.

Trwoży, bojaźń za boki blada go chwytała

I strach w żyły, krwie próżne, okropny wlewała.