Zostawiwszy nieszczęsne swe ludzie, uchodzi;

Którem woda, płomienie, szabla dokuczała,

A śmierć w trojakiej męce jeden żywot brała.

9

Ucieka król, a mając przy sobie Sobryna,

Na widome nieszczęście narzeka chudzina;

Łzy gęste z oczu pędzi, dziwnie mu żal tego,

Iż rady, jako boskiej, nie usłuchał jego.

Niech się zrze; do Orlanda my się nawróciemy,

Który radami grofa nalegał zdrowemi,