12

Gdy takowem porządkiem toczyły się rzeczy,

A zmysł w bogobojnościach utonął człowieczy,

Powinni, przyjaciele, bracia się starali,

Aby pospołu z sobą przez on czas mieszkali;

Zajadłe morzą gniewy i wszelakie winy,

Choć to z najwiętszej kiedyś urosły przyczyny,

Obłapiają się wespół, łzy każdy z nich leje,

Jakby tracili spólnej miłości nadzieje.

13