I zębami ją kąsać chcą rozgniewanemi.

31

Nie z takiem pędem leci, gdy Wisła wylała

I brzegi najwścieklejszą mocą rozerwała,

Choć nowe drogi łąką przestroną najduje,

Pola pustoszy, domy bierze, zboża psuje;

Nie mogą strzymać gwałtu obory zamknione,

Niosą ich z biednem stadem potopy szalone,

Psi z pasterzami toną, a gdzie gniazda liche

Ptak miał, przez wierzchy dębów ryby płyną ciche: