Ku miastu właśnie na prost; w żagle rozwinione

Wiatry dmuchały prędkie, niezastanowione.

60

Bez sztyrnika, bez inszych żeglarzów po wodzie

Biegła łódź w różnej wiatrów swowolnych niezgodzie.

Potem niedaleko tych, co się przechadzają,

W miałkiem miejscu stanęła, piaski ją trzymają.

Lecz tą razą o tem dość; Rugierowe cnoty

Wołają mię do siebie: ja z zwykłej ochoty

Idę i powiem, jako dwaj bohatyrowie