Widzi krwie potok srogi i śmiertelne szkody;
Tył pierzchliwi podają, wszyscy nogi rącze
Ku okrętom prostując przez piaski gorące.
Woła tarczej, na głowę szyszak bierze lity,
Bo już twardą na piersiach zbroją beł okryty;
Kopią, jako wściekły, pędem wielkiem chwyta,
Gniew i chciwość na krew go podwodzi niesyta.
75
Konia, włożywszy mu w bok ostrogi, kieruje
Na głos, a lud się w stronę rączo ustępuje.