Szeroko ramionami wał przez wał przejmuje,

Aż nakoniec na piasek żółtawy wstępuje

I z tej strony, gdzie kopiec widzi pochylony,

Idzie ku skale równią, do szczętu zmoczony.

50

Inszy wszyscy od morza groźnego połknieni,

Straszliwą burzą, gdy on patrzał, zwyciężeni;

On sam tylko, bo się tak Bogu podobało,

Wyszedł nienaruszony, zdrowy, czerstwy, cało.

I gdy przy onej skale pustej i odludnej