Posłać go na drugi świat myśli, zaskakuje

Stąd zowąd, na śmierć prędszą miejsca upatruje.

Oliwier, iż ma rękę wolną, gdzie przypada

Sobryn, wyciąga szablę i rączo się składa;

Raz tnie, drugi raz sztych da i jak jest broń jego

Długa, tak ów daleki musi być od niego.

88

Spodziewa się, gdyby kęs miał w on czas pokoju,

Nogi z strzemienia dobyć, siebie z błota, z gnoju;

Widzi ściekłego starca krwią, którą tak leje,