Na dźwięk grzmotu strasznego koń się zląkł i uszy

Ścisnąwszy, gęsty piasek żartką nogą kruszy;

Leci wciąż, w siedle mając Orlanda dobrego,

Gdy w pół martwy nie trzymał munsztuka twardego.

Mgła mu oczy zaćmiła, twarz poty zlewają,

Mdłości serce ujęły, siły w pół ustają.

Skoczył za niem, skoro to postrzegł, Gradas srogi

I obie Bajardowi w bok włożył ostrogi.

96

Już go dopadał, kiedy w złem razie swojego